W Blasku Mgieł
W ciszy się budzi zachodni stok,
We mgle toniemy, zwalniając krok.
Beskidzka głusza, jej chłodny cień,
Zmienia się dla nas w jaśniejszy dzień.
Ciemne korzenie splatają się w nić,
Czuję, że z tobą tu właśnie chcę być.
Ścieżka pod górę ostro się pnie,
Ty bez wahania prowadzisz wciąż mnie.
Serca nam biją w rytmie tych wzniesień,
Gdzie góry wchodzą w spokojną jesień.
W błękitnych chmurach, gdzie nieba skraj,
Ukrył się w ciszy tajemny raj.
Przestrzeń się brata ze złotem dnia,
Dłoń w twojej dłoni w zachwycie trwa.
Łemkowskie cienie w dolinach śpią,
Dawne sekrety kryją się z mgłą.
Bursztyn promieni zostawia ślad,
Gdy nagle w miejscu zatrzymał się świat.
Mijamy pnie owinięte w biel,
Razem idziemy, ten sam nasz cel.
Wokół opada zeschnięty liść,
Warto do końca wciąż obok iść.
Patrzę w twe oczy, by znaleźć dom,
Gdzie góry ciche wydają ton.
W błękitnych chmurach, gdzie nieba skraj,
Ukrył się w ciszy tajemny raj.
Przestrzeń się brata ze złotem dnia,
Dłoń w twojej dłoni w zachwycie trwa.
Wreszcie na szczycie stajemy we dwoje,
Chłonąc ten spokój i leśną ostoję.
Tylko spojrzenia i ciepło twych rąk,
Tworzą bezpieczny, zamknięty krąg.
Gdy stoisz obok, a rosa lśni,
Wśród starych buków gubią się dni.
Duszę przenika cichy szum drzew,
Dokoła płynie najczystszy śpiew.
Trzymam cię mocno, by czuć nasz dom,
Gdy góry wokół wydają ton.
W błękitnych chmurach, gdzie nieba skraj,
Ukrył się w ciszy tajemny raj.
Przestrzeń się brata ze złotem dnia,
Dłoń w twojej dłoni w zachwycie trwa.